<< powr贸t

Hardangervidda 2010
dziennik podr贸偶

15.03.
7:20 gdzie艣 w dolinie Midnutvatnet

Zimno! Jest zimno i paskudny wiatr wywiewa resztki my艣li. Wczoraj nie mia艂em si艂y nic napisa膰 tylko pad艂em do 艣piwora, ale trudno si臋 dziwi膰: dzie艅 by艂 intensywny a spa艂em najwy偶ej 3h (jedn膮 na promie i potem jeszcze 2 w aucie). Droga by艂a wprawdzie m臋cz膮ca ale szybka, wi臋c w Haukeliseter znalaz艂em si臋 wcze艣nie. Po formalno艣ciach zwi膮zanych z zostawieniem auta zjad艂em ostatnie cywilizowane 艣niadanie i w drog臋! Na starcie ci臋偶kie podej艣cie. Na zmro偶onym 艣niegu sanie kompletnie sie nie trzyma艂y, ucieka艂y w d贸艂 ci膮gn膮c mnie za sob膮. Po kilku metrach zrobi艂o si臋 nieciekawie. Stromizna co raz wi臋ksza, narty mimo fok zaczynaj膮 si臋 艣lizga膰, bo sanie niemal wisz膮 pode mn膮. 呕eby stworzy膰 cho膰 pozory asekuracji przygotowa艂em sobie czekan, 偶eby w razie po艣lizgu w d贸艂 mie膰 chocia偶 czym hamowa膰, ale krok za krokiem, powoli wtaszczy艂em ca艂o艣膰 na p艂askie. Wczoraj dzie艅 by艂 pi臋kny cho膰 bardzo wietrzny, wi臋c wsz臋dzie mo偶na by艂o spotka膰 ludzi: ko艂o schroniska na jeziorze szala艂o kilkudziesi臋ciu kiter贸w, a na szlaku spotyka艂em narciarzy i skutery. Wida膰 by艂o, 偶e w weekend sporo ludzi wyleg艂o w g贸ry. Oczywi艣cie pierwszy dzie艅 po m臋cz膮cej je藕dzie by艂 taki, jak nale偶a艂o si臋 spodziewa膰 - ci臋偶ki. Mia艂em cich膮 nadziej臋, 偶e dotr臋 do Hellevasbu, ale koszmarne podej艣cie na starcie i wiatr w nos wypra艂y mnie z si艂. Powierzchnia 艣niegu wydmuchana przez wiatr poprzecinana zaspami i zastrugami utrudnia艂a marsz. Pad艂em 8 km przed celem. Do tego samo znalezienie miejsca na nocleg, kt贸re by艂oby os艂oni臋te od wiatru zaj臋艂o mi oko艂o godziny, bo jak na z艂o艣膰 znalaz艂em si臋 na samym 艣rodku p艂askiej jak st贸艂 doliny, a pod zbocze ba艂em si臋 podej艣膰 ze wzgl臋du na lawiny. W ko艅cu uda艂o mi si臋 wypatrze膰 wielki g艂az z wytopion膮 woko艂o ogromn膮 szczelin膮. Miejsce bardzo dobre, bo namiot wystawa艂 na jakie艣 30cm, ale mimo to ca艂膮 noc szarpa艂o nim w艣ciekle.

15.03.
19:15 ko艂o Litlos

No, dzie艅 by艂 udany. Nie s膮dzi艂em, 偶e uda mi sie doj艣膰 do Litlos, a tu prosz臋! W艂a艣nie wjecha艂a we mnie grupa Norweg贸w w艂贸cz膮cych si臋 po zmroku. Jednego chyba przestraszy艂em, bo nie zauwa偶y艂 namiotu i moje nag艂e "hello" zachwia艂o jego r贸wnowag膮 i pad艂 w 艣nieg. Troch臋 chyba przyszar偶owali, bo ko艅czyli ju偶 niemal po ciemku. Jak pisa艂em dzie艅 by艂 OK. Najpierw stopniowo zel偶a艂 wiatr, a potem sko艅czy艂y si臋 te偶 koszmarne zastrugi. Dzi艣 g贸ry by艂y ca艂e dla mnie. Opr贸cz tej grupy nie spotka艂em nikogo. Litlos jak i Hellevasbu puste, cho膰 otwarte (to drugie wr臋cz na o艣cie偶 鈥 kto艣 wida膰 nie domkn膮艂 drzwi, a偶 nawia艂o 艣niegu do 艣rodka). Dziwne wra偶enie robi膮 budynki zasypane do po艂owy 艣niegiem, jak pozosta艂o艣ci jakiej艣 wymar艂ej osady. Wida膰 jednak, 偶e za moment zacznie si臋 szczyt wiosenny: niekt贸re odcinki szlak贸w oznaczono ju偶 tyczkami. Dzi艣 niez艂y wynik: GPS pokazuje ponad 27km. Je艣li tak dalej p贸jdzie b臋d臋 mo偶e nawet przed czasem. A przecie偶 p贸藕no wsta艂em, ale chcia艂em odrobi膰 niewyspanie z poprzednich dni. Ale teraz koniec z tym: budzik trzeba nastawi膰 na 6.00 偶eby maksymalnie wykorzysta膰 艣wiat艂o dnia. Tyle czasu trac臋 na wstawanie... dzi艣 od pobudki do wymarszu zesz艂y mi 2h. Ale zanim nagotowa艂em wod臋 na 艣niadanie i na drog臋 do termos贸w, znim wyczy艣ci艂em ca艂y namiot z osiad艂ego noc膮 szronu i lodu, zanim go zwin膮艂em na wietrze, sporo czasu min臋艂o.Wynika z tego, 偶e lepiej wstawa膰 przed 艣witem i szykowa膰 si臋 jeszcze przy czo艂贸wce. Niepokoj膮co brzmi jednostajny szum, jaki s艂ysz臋 od jakiego艣 czasu. Prawdopodobnie pada 艣nieg, ale nie chce mi si臋 wystawia膰 g艂owy na zewn膮trz, 偶eby sprawdzi膰. Trudno - co ma by膰 to b臋dzie ale wola艂bym, 偶eby ten wczorajszy silny wiatr nie poszed艂 na marne, bo przynajmniej tak 艂adnie przewia艂 艣nieg... Niesamowite, jak r贸偶norodna potrafi by膰 jego powierzchnia. Mo偶e by膰 tak ubita, 偶e w og贸le nie czu膰 oporu sa艅. Innym za艣 razem ka偶dy krok to prawdziwa walka. Do tego podej艣cia. Dzi艣 by艂o ich sporo. Droga letnia prowadzi艂a przez wysok膮 prze艂臋cz, ale zimowa okr膮偶a艂a ca艂y spory masyw od po艂udniowego-wschodu, przez co by艂a sporo d艂u偶sza ale mniej stroma i pewnie wolna od lawin. My艣la艂em nawet, 偶e przez to nadk艂adanie drogi przyjdzie mi rozbija膰 si臋 do艣膰 wysoko, jeszcze na obej艣ciu masywu, ale gdy zorientowa艂em si臋 偶e z daleka widz臋 ju偶 Litlos, wydar艂em do przodu tak, 偶e jeziora Kvennsj酶en i Litlosvatnet niemal przebieg艂em (jakie艣 6km). Jutro na szcz臋艣cie tylko jedno du偶e podej艣cie na samym pocz膮tku, a potem chyba do艣膰 p艂asko. Ci臋偶ko si臋 podchodzi z saniami. To, co na samych nartach mo偶na zrobi膰 z r臋kami w kieszeniach, tu urasta do rangi problemu. Co gorsza zjazdy nie s膮 lepsze. Jest jeden, optymalny k膮t zbocza, kiedy to sanie leciutko sun膮 za mn膮. Ale wystarczy, 偶e b臋dzie ciut bardziej stromo, a zaczynaj膮 wariowa膰: pr贸buj膮 wyprzedza膰, wywracaj膮 si臋 na nier贸wno艣ciach. No, powoli czas i艣膰 spa膰. Ju偶 ca艂e 艣ciany namiotu skrz膮 si臋 w 艣wietle czo艂贸wki. Jutro znowu trzeba b臋dzie wszystko wyszczotkowa膰, 偶eby zalodzonego namiotu nie pakowa膰 do sa艅. Mama nadziej臋, 偶e sygna艂 ze SPOT-a 偶e wszystko jest OK wyszed艂 prawid艂owo, bo niestety nie mam potwierdzenia. M臋czy taka niepewno艣膰, czy bliscy nie zaczynaj膮 si臋 denerwowa膰. *

16.03.
19:30 ko艂o Sandhaug

Fajny dzie艅, a zupe艂nie si臋 takim nie zapowiada艂. Wczoraj wieczorem, gdy rozk艂ada艂em namiot by艂em pewny, 偶e jest tak cicho, 偶e mo偶na sobie odpu艣ci膰 solidne mocowanie go do pod艂o偶a i zrobi艂em to bardziej z przyzwyczajenia ni偶 przekonania. Ot, dla zasady i dobrze, bo rano ju偶 tak w艣ciekle wia艂o, 偶e momentami trudno by艂o usta膰 na nogach. Do tego tumany 艣niegu wwiewane pod g贸r臋 zbocza. Mimo to by艂o pi臋knie. Kompletnie odrealniony 艣wiat z tumanami 艣niegu p臋dzonymi wiatrem i s艂o艅cem prze艣wituj膮cym mi臋dzy chmurami. Tylko i艣膰 ci臋偶ko. 艢lady z wczoraj dzi艣 by艂y zasypane nawet i p贸艂metrow膮 warstwa puchu. Niekiedy narty zapada艂y si臋 tak g艂臋boko, 偶e przez dobrych kilka krok贸w nawet czuby nie wychodzi艂y ponad powierzchni臋. Po wyj艣ciu na prze艂臋cz mi臋dzy szczytami Holken i Grytehorgi (1449mnpm) teren si臋 wyp艂aszczy艂, a pogoda zmieni艂a. Wiatr stopniowo usta艂, przysz艂y chmury i zas艂oni艂y s艂o艅ce. Niby 艂atwiej i艣膰, ale za to w chmurze ma艂o co wida膰. Dooko艂a zrobi艂o si臋 kompletnie bia艂o. Gdyby odcinek szlaku nie by艂 oznaczony ga艂膮zkami, chyba nie odwa偶y艂bym si臋 i艣膰 dalej. Szlak zimowy w odr贸偶nieniu od letniego jest zaznaczony na mapie bardzo niejednoznacznie, wi臋c czasem tam gdzie powinien biec znajduj膮 si臋 strome zbocza i zerwy. Jeszcze jedno co irytuje w tym wietrze, to omamy s艂uchowe. Gdy wszystko wyje, gwi偶d偶e, wydaje mi si臋 co chwila, 偶e s艂ysze ludzkie g艂owy, warkot silnika, nawet szczekanie. Do艣膰 szybko przyzwyczi艂em si臋 do tego i postanowi艂em nie reagowa膰, ale czasem z艂udzenie jest na tyle sugestywne, 偶e mimo woli zaczynam si臋 rozgl膮da膰.

17.03.
21:00 Selsj酶nnlageret

Kolejny d艂ugi dzie艅 - tak jako艣 wysz艂o. Z Sandhaug sz艂o si臋 tak dobrze, 偶e a偶 zanios艂o mnie tutaj. Noc min臋艂a nawet spokojnie, cho膰 30' po otrzymaniu SMSa z zapowiedzi膮 wiatru tak zacz臋艂o rzuca膰 namiotem, 偶e my艣la艂em 偶e go szlag trafi. A do tego ufny w spokojny wiecz贸r i zaciszne miejsce przytwierdzi艂em go niezbyt mocno. No, ale to w艂a艣nie jest Hardangervidda - tu je艣li nie wieje, to znaczy 偶e nie d艂ugo zacznie. W g贸rach pogoda jest zmienna, ale tu 艣rednio co kilka godzin przychodzi ca艂kowita zmiana. Od tego wiatru i mrozu ca艂y nos mam zdarty. Pewnie te偶 wdychanie mro藕nego powietrza w nocy, kiedy tylko nos wystaje ze 艣piwora robi swoje. W ka偶dym razie teraz obie dziurki s膮 ca艂e poranione. Boli, chyba trzeba b臋dzie czym艣 posmarowa膰. Do tego krem z UV nie by艂 chyba do艣膰 t艂usty, bo w nocy zamarz艂. 艁adny by艂 dzi艣 dzie艅. Niby nic szczeg贸lnego, bo w艂a艣ciwie wszystko w chmurze, ale ta biel by艂a niesamowita. Gdyby nie tyczki, kt贸re ju偶 zacz臋to stawia膰 przed szczytem wiosennym, mia艂bym problemy z orientacj膮. Co z tego, 偶e mam map臋, kompas i GPS. Na kilkadziesi膮t metr贸w nic nie wida膰. Rze藕ba terenu kompletnie niewidoczna. Wielokrotnie dopiero wtedy orientowa艂em si臋 偶e id臋 pod g贸rk臋, gdy zaczyna艂em si臋 bardziej m臋czy膰. Jeszcze gorzej ze zjazdami: nagle narty uciekaj膮, albo sanie zaczynaj膮 napiera膰 z ty艂u. Ale mimo to by艂o pi臋knie. Ta biel woko艂o daje takie poczucie spokoju, jakie trudno gdzie indziej znale藕膰. Nic, tylko biel, prze艣wity s艂o艅ca i miarowo przesuwaj膮ce si臋 czubki nart. Kawa艂 dzi艣 przeszed艂em. GPS pokaza艂 35km, ale po prostu nie bardzo by艂o gdzie si臋 rozbi膰. Jestem ju偶 blisko Ustaoset i Geilo, wi臋c w Rauhellern ju偶 jest kilku narciarzy. Na samej drodze spotka艂em dwie pary. Najpierw przemi艂ych, starszych Norweg贸w. Szli tym samym szlakiem co ja, tylko w przeciwn膮 stron臋. Potem dogoni艂em dw贸ch Anglik贸w. Przezabawne typy: anestezjolog i piel臋gniarz z Cumbrii szli z Ustaoset ale stwierdzili, 偶e droga jest zbyt ci臋偶ka i zawr贸cili. Szli chyba dwa razy wolniej ni偶 ja. Ich zdaniem wina le偶a艂a po stronie sa艅 na jakich ci膮gn臋li cz臋艣膰 baga偶u (samodzia艂owa przer贸bka sanek dzieci臋cych na sztywnym holu). Po prawdzie jednak wida膰 by艂o, 偶e zwyczajnie kondycja im siad艂a i ducha stracili. W艂a艣nie oni nakierowali mnie na schron Selsj酶nnlageret. Za ich namow膮 dotar艂em a偶 tu i teraz siedz臋 sobie jak panisko w drewnianej chatce ca艂kowicie zasypanej 艣niegiem. Uda艂o mi si臋 nawet napali膰 w 偶eliwnej kozie, ale mimo to w tej chwili termometr pokazuje +2 掳C wewn膮trz. Nic to, przynajmniej nie wieje i mo偶e rzeczy troch臋 podeschn膮. 呕eby by艂o zabawniej w tych sparta艅skich warunkach w najlepszym stanie znajduje si臋 koperta z blankietami rachunk贸w za pobyt: 50 PLN/os. :) Nic to, 偶e na pod艂odze 艣nieg, a drewna na opa艂 nie ma - p艂aci膰 trzeba.

18.03.
08:00 Selsj酶nnlageret

Nie chce mi si臋 wychodzi膰. Na zewn膮trz tak wieje, 偶e drzwi ci臋偶ko otworzy膰. A przecie偶 mam tak膮 nadwy偶k臋 czasu, jedzenia i paliwa, 偶e 3 dni m贸g艂bym tu siedzie膰. Na razie odwlekam decyzj臋 o wyj艣ciu - topi臋 艣nieg na 艣niadanie, i do termos贸w. Szybko wyrobi艂em sobie odruch szykowani maksymalnej ilo艣ci p艂yn贸w: rano pierwsza czynno艣膰 po obudzeniu to stopienie takiej ilo艣ci 艣niegu aby starczy艂o na 2 pe艂en termosy herbaty. To samo wieczorem. Ci膮gle chce mi si臋 pi膰: rano, zaraz po obudzeniu wypijam ca艂y termos 0,75 ltr, wieczorem przed kolacj膮 drugie tyle, je艣li tylko cokolwiek zosta艂o z dnia. Ale pi膰 trzeba du偶o, bo inaczej zaczyna si臋 spadek mocy.

18.03.
21:00 Ustaoset

Ale mi si臋 nie chcia艂o rano rusza膰 z chaty! Jednak przemog艂em si臋. Wiatr wy艂 koszmarnie, ale krok za krokiem zrobi艂em ten ostatni etap. Warunki z艂e, bo bardzo silny wiatr a przy tym ciep艂o, ci臋偶ko wi臋c dobra膰 prawid艂owo ubranie, bo gdy si臋 szczelnie opatul臋 od razy ca艂y jestem mokry od potu, a na lekko te偶 nie spos贸b, bo wiatr przewiewa na wylot. I tak po kolei najpierw Tuva, a zaraz potem Ustaoset. Blisko drogi, wi臋c tu ju偶 ludzi sporo. Na koniec jeszcze przysz艂a taka mg艂a, 偶e poza tyczkami nie by艂o kompletnie nic wida膰. Biel idealna. Niesamowite uczucie, jak gdyby by艂o si臋 zawieszonym w jakiej艣 bia艂ej substancji. Nawet szczeg贸艂y na 艣niegu przestaj膮 by膰 widoczne.


-----------
*) ju偶 po zej艣ciu z g贸r rozmawia艂em z norweskim policantem kt贸ry opowiada艂, 偶e w tym roku wielu os贸b musiano poszukiwa膰 po g贸rach. Ich rodziny zg艂asza艂y zagini臋cie, bo o dziwo nie byli 艣wiadomi, 偶e na tych przestrzeniach w艂a艣ciwie nie ma sygna艂u GSM i zaniepokojone d艂ugim brakiem kontaktu zawiadamia艂y s艂u偶by ratownicze.

 


<< powr贸t